Stałem oparty plecami o ścianę i obserwowałem wszystkie pielęgniarki jak sobie radzą ze swoją pracą. Edward miał dzisiaj już wrócić z chorobowego więc wszystko pewnie znowu się jakoś zmieni. Biedny pewnie zasypią go milionami pytań - zaśmiałem się w myślach. Przez chwilę z nudów patrzyłem na te wszystkie strzykawki i leki o dziwnych nazwach, których ja sam nie mogłem spamiętać a oni od tak wiedzieli gdzie co leży i ile podać danej osobie. Dobrze, że nie poszedłem przed wojną na medycynę, bo bym rady nie dał... - westchnąłem a w tejże chwili na oddział wpadł Edward z kartami pacjentów. Szybko omiótł wzrokiem całe pomieszczenie i odetchnął z ulgą, iż chyba wszystko jest dobrze oraz mało się pozmieniało.
- Pan doktor wrócił? - uśmiechnąłem się do niego delikatnie co odwzajemnił.
- Żebyś wiedział Eric! Normalnie cuda się tu działy przez te pięć dni... - mruknął do mnie patrząc na Inez, która nie miała już swoich pazurów i uczynnie we wszystkim pomagała.
- Kiara by cię przecież nie okłamała - zganiłem go ostrzejszym tonem głosu na co się skrzywił.
- Będę musiał zaciągnąć ją jako lekarza na swój oddział! Ona jest normalnie wspaniała! - zachwycił się nadal stojąc w drzwiach gdzie przyglądały mu się zdziwione pielęgniarki - A gdzie Samantha? - dodał nagle zdziwiony i nawet zasmucony z powodu braku swojej ukochanej.
- Nie ma jej na oddziel od trzech dni... Myślałem, że siedzi przez ten czas u ciebie - stwierdziłem a on pokręcił przecząco głową.
- U nie też nie była od trzech dni... Więc myślałem, iż jest tutaj na oddziel - odwrócił moją wersję wydarzeń na co zmarszczyłem brwi i już miałem coś mówić, ale chmara babsk zasypała blondyna pytaniami o to co się z nim działo przez ten cały czas, lecz on trzymał język za zębami próbując się wymigać od tematu w czym pomógł mu stan jednego z pacjentów, który potrzebował natychmiast swoich leków. - Eric mógłbyś sprawdzić co się z nią dzieje? Martwię się... - dodał na co skinąłem głową i wreszcie mogłem opuścić oddział. Katrina już kilka dni temu też dostała wypis więc mogłem się cieszyć już nimi w własnej części ratusza gdzie nikt nie miał prawa zaglądać a szpiedzy już dobrze wiedzieli, że jak zajrzą mi do sypialni to mają wykupione miejsca na cmentarzu! Poszedłem do pokoju Samanthy i Edwarda, lecz tam odpowiedziała mi tylko cisza. Nie wiedząc co zrobić postanowiłem przyjść do niej później a sam pokierowałem się do siebie gdzie akurat trafiłem na moment jak synuś jeszcze nie spał i dorwał się do swojego miśka. Był już przebrany w nowe ciuszki a w pokoju jak zawsze panował przyjemny chłód więc nie płakał z powodu temperatury.
- Co słychać u mojej rodzinki? - zapytałem zamykając za sobą drzwi przez co Chrisek jakby bardziej się orzeźwił słysząc mój głos i zaczął mruczeć coś pod nosem wyciągając rączki w górę dlatego szybko podszedłem do jego łóżeczka i wziąłem go na ręce co bardzo mu się spodobało a oznajmił to uśmiechem oraz uderzeniem rączkami w moją twarz. - Ale z ciebie łobuziak - zaśmiałem się siadając z nim obok Katriny, która nie mogła oderwać od nas wzroku.
- Jest dobrze Heliś! Wręcz wspaniale! - rzekła radośnie z wielkim uśmiechem na twarzy.
- To się ciesze kotku - powiedziałem i pocałowałem ją w usta. Resztę dnia przesiedziałem z nimi w pokoju wychodząc tylko po obiad i kolację, którą zjedliśmy ze smakiem wreszcie razem... Nie miałem ochoty wstawać i oddalać się od nich chociaż na milimetr, lecz niestety bycie założycielem to nie tylko sam tytuł, ale też i wielka odpowiedzialność. Była już godzina 21 więc mały już dawno spał tak samo jak zmęczona Katrina, która usnęła wtulona we mnie, lecz mi w takim momencie przypomniało się akurat, iż miałem sprawdzić co z Samanthą więc powoli oraz delikatnie oderwałem się od ukochanej po czym wstałem i poszedłem po raz kolejny do pustego pokoju... Zirytowany poszedłem do Kiary, do której miałem jakieś przeczucie więc do jej jak i Rekera pokoju wpadłem bez pukania przez co posłała mi mordercze spojrzenie, ale widząc zapłakaną ukochaną Edwarda strasznie się zdziwiłem, lecz zamknąłem za sobą drzwi, o które oparłem się plecami - Samantha co się stało? Edward się o ciebie martwi i przeżywa... - rzekłem po krótkiej chwili milczenia.
<Kiara? :3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz